Bad Lauchstädt
03 05 1805
Wollten wir beide mit Thiel u. Fritsch dem Dünnen eine Spazierreise nach Lauchstädt zu Fuß
unternehmen. Da ich mich aber bei dem schlüpfrigen Wege der Länge hin in den Kot streckte, so kehrten wir beide alsobald wieder um, ließen die beiden anderen ihre Fußwanderung allein fortsetzen, kleideten unsschnellmöglichst um, mieteten uns Pferde, u. ritten allein hinüber.
Bald nach unserer Ankunft in Lauchstädt begaben wir uns ins Theater, welches klein, aber geschmackvoll gebaut ist, u. wo ebenGötz von Berlichingen von Goethe gegeben wurde, das auch eigentlich die Veranlassung unseres heutigen Hierseins war. Bald anfangs, da die Vorstellung nicht sogleich anfangen wollte, machtendie Studenten, von denen das Theater wimmelte, mit ihren Kanonen und Pfundsporen einen so unbändigen Lärm, daß sich alles die Ohren zuhalten mußte. Um desto mehr aber erfreute uns das vortreffliche Trauerspiel u. die nicht minder gute Darstellung der Schauspieler, die sich alle in Weimar unter den Augen eines Goethe u. Schillers gebildet haben. Sr. Exzellenz der Geheime Ratvon Goethe saß selbst mit seiner Demois. Vulpius in der Loge und blickte so herab auf das Entzücken, welches das Kind seines Geistes rings verbreitete. Nach der Comödie, die sehr spät auswurde, besahen wir uns noch den Saal, wo die lauchstädtter Badeherrschaften ihre Bälle halten, auf denen die hiesigen Studenten ebenfalls die Hauptrolle spielen u. bei den leipziger Damen nicht wenig Glück machen. Darauf ritten wir mit Christ u. noch einem Studenten zurück u. kamen endlich um 12 Uhr in der Nacht, nachdem wir noch in Schlettau gekneipt hatten, wieder in Halle an,wo wir uns noch beim Zuckerbäcker, den wir erst aufbollen mußten, gültlich taten.
03 05 1805
Zamierzaliśmy obaj, razem z Thielem i Fritschem Chudym, przedsięwziąć pieszą wycieczkę do Lauchstädt. Ponieważ jednak na śliskiej drodze wyciągnąłem się jak długi w błocie, zawróciliśmy natychmiast z powrotem, pozwoliliśmy dwóm pozostałym kontynuować pieszą wędrówkę samotnie, szybko się przebraliśmy, wynajęliśmy konie i pojechaliśmy tam sami konno. Wkrótce po naszym przybyciu do Lauchstädt udaliśmy się do teatru, który jest niewielki, lecz zbudowany ze smakiem, i gdzie właśnie wystawiano „Goetza von Berlichingen” Goethego – co zresztą było właściwą przyczyną naszej dzisiejszej obecności. Na samym początku, gdy przedstawienie nie chciało się od razu rozpocząć, studenci, którymi teatr aż się roił, czynili swoimi „kanonami” i ostrogami funtowymi tak nieokiełznany hałas, że wszyscy musieli zatykać sobie uszy. Tym większą jednak radość sprawiła nam znakomita tragedia oraz nie mniej dobra gra aktorów, którzy wszyscy kształcili się w Weimarze pod okiem Goethego i Schillera. Jego Ekscelencja Tajny Radca von Goethe siedział osobiście w loży wraz ze swoją panną Vulpius i spoglądał stamtąd na zachwyt, jaki dziecko jego ducha roztaczało dokoła. Po komedii, która skończyła się bardzo późno, obejrzeliśmy jeszcze salę, w której lauchstädccy goście kąpielowi urządzają swoje bale – na nich również miejscowi studenci odgrywają główną rolę i odnoszą niemałe sukcesy u lipskich dam. Następnie wróciliśmy konno wraz z Christem i jeszcze jednym studentem i wreszcie około północy dotarliśmy z powrotem do Halle, po tym jak po drodze jeszcze biesiadowaliśmy w Schlettau; tam też jeszcze należycie oddaliśmy się słodkościom u cukiernika, którego musieliśmy najpierw obudzić.