1799 Reise nach Karlsbad und Prag
Bautzen, Nachtquartier. Eine Kirche, in welcher Katholiken und Lutheraner zugleich Gottesdienst feiern.
25 05 1805
fest entschlossen, die Nacht über zu fahren, um den künftigen Morgen Dresden zu erreichen. Wie gesagt so geschehen. Wir fuhren immer tiefer u. tiefer in die Nacht hinein. Lange noch labten wir uns an dem schönen Anblicke der Landskrone, die uns zur linken Hand lag; doch bald verwandelte ihn die Nacht in einen großen kolossalischen dunkeln Fleck, bis endlich die ganze Gegend vor unseren Augen in undurchdringliche Finsternis entschwand. Nun überließen wir uns, soviel es die Rippenstöße des Wagens erlaubten, dem Schlummer, wechselten um 12 Uhr in der Nacht die Pferde u. kamen endlich gegen 5 Uhr des Morgens ganz erstarrt von Kälte u. Regen in Budissin an. Hier mußten wir erst Leben in den Gasthof bringen u. schlüpften ermattet u. halb schlafend auf das Kanapee hingestreckt nach so viel überstandenem Ungemach mit großer Behaglichkeit einige Tassen Schokolade hinunter. Darauf setzten wir unsere Reise über Schmiedeberg,wo wir, wie auf allen Stationen, wegen dem unglaublichen Zug zur Leipziger Messe, Mangel an Postpferden fanden, fort, u. kamen bei kaltem und regnetem Wetter gen 1 Uhr nachmittags in Dresden an.
1799 podróż do Karlowych Warów i Pragi
Budziszyn. Nocleg. Kościół, w którym jednocześnie odprawia się nabożeństwa katolickie i luterańskie,
25 05 1805
stanowczo zdecydowani jechać całą noc, aby następnego ranka dotrzeć do Drezna. Jak powiedziano tak się stało. Jechaliśmy coraz głębiej i głębiej w noc. Przez długi czas napawaliśmy się jeszcze pięknym widokiem Landskrony, leżącej po naszej lewej stronie; wkrótce jednak noc przemieniła ją w wielką, kolosalną, ciemną plamę, aż w końcu cała okolica zniknęła przed naszymi oczami w nieprzeniknionej ciemności. Wówczas oddaliśmy się, na ile pozwalały wstrząsy wozu, drzemce; o północy zmieniliśmy konie i wreszcie około godziny 5 rano, całkowicie zdrętwiali z zimna i deszczu, przybyliśmy do Budissin. Tutaj musieliśmy najpierw przywrócić sobie życie w gospodzie i wyczerpani, na wpół śpiący, wyciągnęliśmy się na kanapie po tylu zniesionych niewygodach, z wielkim poczuciem ulgi kilka filiżanek czekolady. Następnie kontynuowaliśmy naszą podróż przez Schmiedeberg, gdzie, jak na wszystkich stacjach, z powodu niewiarygodnego ruchu na Targach Lipskich napotkaliśmy brak koni pocztowych, i przybyliśmy do Drezna o godzinie 13:00, w zimnej i deszczowej pogodzie.