Koźle

50°20'0.70" N, 18°08'45.47" E

Kosel

01 09 1806
W południe zjedliśmy obiad u pana von Harrassowsky’ego w Krzanowicach. Nieznośny skwar
w salonie. Spacer z panienkami w alei. Stąd jechałem z pannami w powozie. W Koźlu zatrzymaliśmy się w pewnej izbie na rynku i przez ponad godzinę czekaliśmy, aż pan dyrektor załatwi swoje interesy. W bramie miejskiej na zapytanie oficera powiedziałem, że guwernantka panien jest moją żoną.
04 02 1807
wcześnie rano rozpoczęło się ostre ostrzeliwanie armatnie z Koźla, niszcząc bawarskie okopy. Trwało do popołudnia.
25 02 1807
o północy rozpoczęło się takie ostrzeliwanie w Koźlu, jak nigdy dotąd. Okna tak drżały, że nie można było oka zmrużyć. Pojechaliśmy więc obydwaj z mamą rano „kiełbasą” do młyna w Sławikowie. Bienek i Schöpp pocwałowali za nami. Pojawił się też Koschatzky. Dwóch bawarskich dezerterów wędrowało do Austrii. Klein przybył pieszo i maszerował przez pola do Miejsca Odrzańskiego. Z górnego okna młyna wystawiliśmy teraz naszą lunetę, którą wzięliśmy z sobą, i zobaczyliśmy przed nami całą twierdzę kozielską. Widzieliśmy, że Koźle jest ostrzeliwane z dwóch stron z leśnych dolin koło Kłodnicy i ze wzgórz koło Większyc. Widzieliśmy dym z każdej baterii, a także wybuchy bomb wznoszące się jak czarne chmury. Komendant von Neumann dzielnie odpowiadał z najdalszych murów na każdy strzał.


01 09 1806
Zu Mittag speisten wir bei Herrn von Harrassowsky in Krzanowitz. Unausstehliche Hitze in der Stube. Promenade mit den Freilen in der Allee. Von hier aus fuhr ich mit den Freilen im Wagen.
In Kosel hielten wir uns in einer Stube auf dem Markte über eine Stunde lang auf, während der Landschaftsdirektor seine Geschäfte daselbst abtat, und kamen dann gegen Abend ohne
Abenteuer, außer dass ich am Kosler Tore die Gouvernante der Freilen auf Veranlassung des gimplig fragenden Offi ziers für meine Frau Gemahlin ausgab,
04 02 1807
Begann frühzeitig ein heftiger Kanonendonner aus Kosel selbst, der die Verschanzungen der Bayern vernichtete und bis Nachmittag.
fortdauerte.
25 02 1807
Fing um Mitternacht eine Kanonade in Kosel an, wie sie noch nie gehört worden, so dass uns das Klirren der Fenster kaum schlafen ließ. Wir beide und die Mama fuhren daher früh auf der Wurst auf die Slawikauer Windmühle. Bienek und Schöpp ritten nach. Auch Koschatzky fand sich ein. 2 bayrische Deserteurs wanderten vorbei ins Österreichische. Klein kam zu Fuße nach und defi lierte über die Felder nach Mistitz zu. Aus dem obersten Fenster der Windmühle richteten wir nun unseren mitgenommenen Tubus und sahen die ganze Festung Kosel deutlich vor uns; wir sahen, wie Kosel von zwei entgegengesetzten Seiten, aus den Waldtälern bei Klodnitz, und von den Bergen bei Wiegschütz fürchterlich beschossen wurde. Wir sahen den Rauch jeder Batterie, sowie auch Bomben als schwarze Wölkchen aufsteigen. Der Kommandant von Neumann beantwortete jeden Schuss tapfer von den äußersten Wällen.

Ładowanie mapy...