Lyski

50°07'6.21" N, 18°23'16.32" E

Lyski
Lissek

29 Pazdziernik 1806
Potem matka, my obaj, ks.Wodarz i młody Schöpp (który urodził się przedwczoraj),
pojechaliśmy do Lysek, gdzie ksiądz proboszcz Wodarz ochrzcił noworodka.
Dziecku dano imię August, a ja i mama byliśmy chrzestnymi.
Następnie wszyscy udaliśmy się do zamku, gdzie zastaliśmy barona
Stillfrieda wraz z rodziną przy kolacji. Panna Rogowsky, kokietka a la Ratibor.
Potem pojechaliśmy do domu, gdzie akurat kończono połów ryb.
Miły spacer po lesie wokół stawu w damskim towarzystwie.
Ja dzisiaj w kamaszach. I znowu wielki obiad i kolacja.
Siedziałem naprzeciwko pani Hahmann, z którą niestety zbytnio się spoufalałem.
Potem całe towarzystwo udało się do Schöppa,
gdzie podjęto nas jako chrzestnych uroczystą ucztą.
Wówczas moje umizgi do madame Hahmann na kanapie.
Bezwiednie wróciłem do zamku.

12 Lipiec 1810
W końcu przybyła pani von Zalza (Schalscha), kobieta pełna życia (Polka).
Była matką chrzestną. Pojechaliśmy do Lysek do kościoła, gdzie ksiądz o kwadratowej gębie
przez prawie godzinę udzielał chrztu w języku niemieckim.
Stary dzierżawca Weiß budował wieżę.
W zamku w Lyskach nikogo nie było. Pani von Zalza również wróciła do siebie.


29 October 1806

Darauf fuhr die Mama, wir beide, Wodarz, mit dem jungen Schöpp,
welcher vorgestern geboren worden war, nach Lissek.
Hier wurde letzterer vom Herrn Pfarrer Wodarz August getauft, wobei ich und
die Mama als Taufzeugen präsidierten. Darauf fuhren wir alle aufs
Schloss, wo wir den Baron Stillfried mit seiner Familie noch beim Essen trafen.
Freile Rogowsky, eine Kokette a la Ratibor. Darauf nach Hause gefahren
und dem Beschlusse der Fischerei beigewohnt.
Darauf angenehmer Spaziergang durch den Wald um den Teich mit der Damenkompanei;
ich heute in Gamaschen. Darauf wieder großes Mittags- und Abendmahl.
Ich der Hahmann gegenüber, mit welcher ich leider zu stark schmollierte.
Darauf wanderte die ganze Gesellschaft zum Schöpp,
wo uns ein feierlicher Gevatterschmaus empfi ng.
Darauf allhier meine Wutsponsade mit der Madame Hahmann auf dem Kanapee.

12 Juli 1810
Endlich kam die Patin, die passable, muntere Frau von Schalscha (eine Polin),
angefahren, und wir fuhren bald alle zusammen nach Lissek in die Kirche,
wo der Pfarrer mit dem viereckigen Maule eine fast stundenlange Taufe mit deutschen Vorlesungen hielt.
Der alte Verwalter Weiß einen Turm bauend etc.
Im Schloß Lissek niemand zu Hause. Frau von Schalscha fuhr auch gleich nach Hause.