Šilheřovice

49°55'33.17" N, 18°16'28.34" E

Schillersdorf

4.08.1803
pojechaliśmy do Szylerzowic; dziwny jest tam ten tynk na drodze
przed wsią.
5 oglądaliśmy tam mleczarnię, gołębie i tyrolskie krowy.

3.10.1803
o trzeciej po południu wyjechaliśmy z Łubowic. Pan Thilsch wysiadł
w Raciborzu i o siódmej trzydzieści zajechaliśmy do Szylerzowic. Tam
zastaliśmy pana von Pitscha, generała piechoty armii austriackiej, który
urodził się w Szylerzowicach i był synem tamtejszego zarządcy. Był to
godny szacunku pan, świadek nie tylko końca wojny siedmioletniej,
ale również uczestnik wojny francuskiej jako porucznik, major, naczelnik
i generał. Bardzo oczytany, doskonale wykształcony, posiadał
dużą wiedzę i doświadczenie. Do pewnego stopnia zrekompensował
nam nudę żywymi relacjami o swoich różnych przeżyciach. W czasie
wojny siedmioletniej był więźniem w Collegio. Ponownie uwięziono
go w Paryżu w czasie wojny francuskiej, głównie za czasów Robespierre’a.
W Szwajcarii pomógł dzielnemu Hotzemu zdobyć słynny
Luziensteig.
4 wcześnie rano ruszyliśmy na polowanie. Wilhelm ustrzelił pierwszego
zająca. Po południu piłem kawę w Szwajcarskiej Kawiarni.
6 do Szylerzowic przyjechał brat cesarskiego generała, gwardian klasztoru
w Głubczycach. Wieczorem historia woskowych świec.

16.10.1806
Żyliśmy tam (w Szylerzowicach) jak książęta,
a jednak nudno. Rankiem do godziny dziewiątej czytanie w łóżku
(Synowie Tala). Raz wybraliśmy się do parku na spacer między
stadami bażantów, słuchając śpiewu Wilhelma, któremu przygrywała
na gitarze nasza kuzynka Philippine, hrabina Hoverden (interesująca
znajomość). – Gra w badmintona z hrabiną. Wieczorem
zabawne gry, a zwłaszcza: „Talar ten wędrować musi”, wygibasy
burmistrza Wenzla, rzężące piski jego żony, ojciec Johannes i rycerskość
wujka – to niezapomniane chwile tego wieczoru.

 

3. srpna 1803
Jeli jsme do Schillersdorfu, kde je omítka na otevřených ulicích pozoruhodná.
5. srpna jsme si tam prohlédli panský dvůr, holuby a tyrolské krávy.

3. října 1803
Odjeli jsme ve 3 hodiny odpoledne z Lubowic, vysadili pana Thilsche v Ratiboři a dorazili jsme v 7:30 večer do Schillersdorfu, kde jsme potkali jistého pana von Pitsche, rakouského generála, který se narodil v Schillersdorfu a je synem tamního správce. Tento uctyhodný muž, který se nezúčastnil pouze konce Sedmileté války, ale i celé Francouzské války jako poručík, major, plukovník a generál, a kterého jsme poznali jako nesmírně sečtělého a vzdělaného muže s velkým rozhledem a zkušenostmi, nám svými živými vyprávěními o nejrůznějších událostech a útrapách alespoň částečně nahradil nudu Schillersdorfu.

Tak například byl během Sedmileté války vězněn v Collegiu; během Francouzské války byl rovněž znovu zajat – právě v době Robespierra v Paříži – a ve Švýcarsku pomáhal odvážnému Hotzemu dobýt slavný Luciensteg.

4. října
Ráno jsme šli na lov, kde Wilhelm zastřelil svého prvního zajíce. Odpoledne jsme pili kávu ve švýcárně.

16. října 1806
Život knížecí a nudný. Ráno až do 9 hodin jsem si v posteli četl (Synové údolí). Jednou jsem se prošel parkem mezi stády bažantů. – Poslouchali jsme Wilhelmův zpěv, zpívali jsme za doprovodu na kytaru, na kterou hrála naše sestřenice, komtesa Philippine Hoverdenová (zajímavé seznámení). – Hráli jsme badminton s komtesou. Večer jsme se bavili veselými hrami, při kterých bylo obzvlášť pozoruhodné:
„Tento tolar, ten musí kolovat“, hadovité pohyby městského ředitele Wenzela, sípavé pískání jeho ženy, pater Johannes a šarm strýce – na to se nedá zapomenout.

 

3.08.1803
Nach Schillersdorf gefahren, wo der Putz auf off ener Straße merkwürdig ist.
5. Daselbst die Meierei, die Tauben und die Tiroler Kühe besehen.

3.10.1803
Fuhren wir um 3 Uhr nachmittags von Lubowitz ab, entladeten den
Herrn Th ilsch in Ratibor und kamen um 7 ½ Uhr in Schillersdorf
an, wo wir einen gewissen Herren von Pitsch, österr. General, welcher
in Schillersdorf geboren, und der Sohn des dasigen Verwalters ist,
antrafen. Dieser verehrungswürdige Mann, der nicht allein das Ende
des Siebenjährigen Krieges, sondern auch den ganzen Französischen
Krieg als Leutnant, Major, Oberster und General mitgemacht hat,
und den wir überhaupt als einen äußerst belesenen und gebildeten
Mann von vieler Einsicht und Erfahrung kennenlernten, entschädigte
uns durch die lebhaften Erzählungen seiner mannigfaltigen Aff airen
und Beschwerden einigermaßen für die Schillersdorfer Langeweile.
So hatte er z. B. im Siebenjährigen Krieg als Gefangener im Collegio
gelegen; war im Französischen Krieg ebenfalls wieder als Gefangener
gerade zu Robespierres Zeiten in Paris und hatte in der Schweiz dem
tapferen Hotze99 den berühmten Luciensteg100 erobern helfen.
4. Früh gingen wir auf die Jagd, wo der Wilhelm den ersten Hasen
schoß. Tranken wir nachmittags in der Schweizerei Kaff ee.

16.10.1806
Fürstlich und langweilig gelebt. Früh bis 9 Uhr
im Bett gelesen (Die Söhne des Tales).230 Einmal im Park zwischen den
Fasanenherden spazieren gegangen. – Wilhelms Gesang zugehorcht,
gesungen zu der Gitarre, gespielt von unserer Kusine Philippine Komtesse
Hoverden231 (eine interessante Bekanntschaft). – Federball gespielt
mit der Komtesse. Abends lustige Spiele getrieben, wobei besonders:
„dieser Taler, der muss wandern“, des Stadtdirektors Wenzels Schlangenwindungen,
das röchelnde Pipen seiner Frau, der Pater Johannes
und des Onkels Scharmantheit nicht zu vergessen.