Sławików Wiatrak

50°11'6.52" N, 18°12'35.78" E

Slawikauer Windmühle

06 Luty 1807
Rankiem znowu silne ostrzały. Po południu na saniach z mamą,
Luiską i Kleinem na błażejowickiej górze, a stąd przez pola udaliśmy
się do młyna w Sławikowie. Weszliśmy na młyn i przez lunetę zauważyliśmy
dym wydobywający się z płonących w Koźlu koszar.

26 Luty 1807
O północy rozpoczęło się takie ostrzeliwanie w Koźlu, jak nigdy dotąd.
Okna tak drżały, że nie można było oka zmrużyć. Pojechaliśmy więc
obydwaj z mamą rano „kiełbasą” do młyna w Sławikowie.
Bienek i Schöpp pocwałowali za nami. Pojawił się też Koschatzky.
Dwóch bawarskich dezerterów wędrowało do Austrii. Klein przybył pieszo
i maszerował przez pola do Miejsca Odrzańskiego. Z górnego okna
młyna wystawiliśmy teraz naszą lunetę, którą wzięliśmy z sobą, i zobaczyliśmy
przed nami całą twierdzę kozielską. Widzieliśmy, że Koźle
jest ostrzeliwane z dwóch stron — z leśnych dolin koło Kłodnicy  i ze wzgórz koło Większyc.
Widzieliśmy dym z każdej baterii, a także wybuchy bomb wznoszące się jak czarne chmury. Komendant von Neumann dzielnie odpowiadał z najdalszych murów na każdy strzał.
Na obiad do domu. Ładna pogoda.

 

06 Februar 1807
Wieder früh starker Kanonendonner, Nachmittag zu Schlitten mit Mama, Louise und Klein
auf den Blazeowitzer Berg und von da querfeldein zur Slawikauer Windmühle, die wir bestiegen und durch ein Fernrohr den Rauch einer in Kosel in Brand geratenen Kaserne bemerkten.

25 Februar 1807 Fing um Mitternacht eine Kanonade in Kosel an, wie sie noch nie
gehört worden, so dass uns das Klirren der Fenster kaum schlafen ließ.
Wir beide und die Mama fuhren daher früh auf der Wurst auf die Slawikauer Windmühle.
Bienek und Schöpp ritten nach. Auch Koschatzky fand sich ein.
2 bayrische Deserteurs wanderten vorbei ins Österreichische.
Klein kam zu Fuße nach und defi lierte über die Felder nach Mistitz zu.
Aus dem obersten Fenster der Windmühle richteten wir nun unseren mitgenommenen Tubus
und sahen die ganze Festung Kosel deutlich vor uns; wir sahen,
wie Kosel von zwei entgegengesetzten Seiten, aus den Waldtälern bei Klodnitz,
und von den Bergen bei Wiegschütz fürchterlich beschossen wurde.
Wir sahen den Rauch jeder Batterie, sowie auch Bomben als schwarze Wölkchen aufsteigen.
Der Kommandant von Neumann beantwortete jeden Schuss tapfer von den äußersten Wällen.
Zu Mittag nach Hause. Schöne Witterung.