16 08 1802
znów o pierwszej w nocy ruszyliśmy w dalszą drogę. Przybyliśmy o piątej rano do Lewina. Zjedliśmy śniadanie i o siódmej, w ulewnym deszczu, kontynuowaliśmy podróż. Deszcz lał do rana następnego dnia. W południe zatrzymaliśmy się w Domecku
09 10 1802
Śniadanie zjedliśmy o godzinie dziewiątej w Domecku u pana von Donata, a obiad w Lewinie. Następnie jechaliśmy przez Brzeg i zatrzymaliśmy się na chwilę w Lipkach.
19 08 1803
Noc w Lewinie. Jechaliśmy do późnego wieczoru. Noc była wspaniała. Wraz z panem Thilschem spoglądaliśmy w gwiazdy, a myśl o nieodległej, pięknej przyszłości przepełniała moje serce radością. Odjechaliśmy rankiem, wypiwszy wpierw kawę.
17 10 1803
O zmierzchu dojechaliśmu do Lewina, a po godzinie wpół do jedenastej na przedmieścia Brzegu,
gdzie zamierzaliśmy przenocować w zajeździe Pod Winną Górą
11 04 1804
Po południu dobrnęliśmy do osławionej Nysy przed Lewinem, przed którą tak wielu nas ostrzegało. I rzeczywiście, rzeka wystąpiła z brzegów, i to strasznie. Zatem Iskra przejechał wozem przez wodę, której poziom był tak wysoki, że wdarła się do wozu, a my obaj przeprawiliśmy się
przez rzekę łodzią, która już czekała w pogotowiu na podróżnych. Pokonawszy szczęśliwie najgorszą przeszkodę, przybyliśmy do naszej nocnej kwatery w Strzelnikach, milę przed Brzegiem.
23 03 1805
Krapkowice opuściliśmy bardzo wcześnie, jeszcze przed świtem. Obiad zjedliśmy w Lewinie.
25 04 1805
na noc, odwiedziwszy wpierw, jak zwykle, cukiernię w Brzegu, udaliśmy się do Lewina, gdzie zgodnie z umową czekał na nas czterokonny wóz, Walek i Iskra. Zjadłszy obfitą, wcześniej zamówioną kolację i nieco tu wypocząwszy, wyruszyliśmy następnego ranka, w dalszą drogę, w zimną, śnieżną zawieruchę.
20 04 1805
Około godziny 16.00 zajechaliśmy do Krapkowic, gdzie zastaliśmy Walka, Franza, zwanego Wysokim, i pana Franckego, zwanego Krótkim, którzy niecierpliwie na nas czekali. Tutaj szybko
wymieniliśmy konie i ruszyliśmy do Lewina. Przy wymianie koni Schöpp, przez nieostrożność Walka, obdarowany został na swoim goleniu krwawą pamiątką. Uraz długo jeszcze w Halle dawał mu się we znaki. W Lewinie zawitaliśmy późną nocą i tu nocowaliśmy.
08 08 1806
wcześnie wyjechaliśmy i przejechaliśmy przez Brzeg. W Lewinie, dokąd dotarliśmy o wpół do dziesiątej, zjedliśmy obiad, a w Domecku wypiliśmy kawę.
13 03 1810
po dobrym śniadaniu odjechaliśmy. Ulewny deszcz. Okropne drogi. Tuż za Lewinem przez trzy czwarte godziny znajdowaliśmy się między wodą a niebem (zwłaszcza z powodu dziur w moście). Potem pogoda się poprawiła i drogi były lepsze. Po upływie godziny przybyliśmy do Polskiej Nowej Wsi.
16 08 1802
um 1 Uhr in der Nacht wieder weiter, wo wir dann um 5 Uhr des Morgens nach Löwen kamen. Nachdem wir hier ein Frühstück zu sich genommen hatten, fuhren wir um 7 Uhr unter heftigem Regen, welcher auch bis zum Morgen des anderen Tages fortdauerte, weiter, hielten in Dometzko Mittag,
09 10 1802
Fuhren wir wieder weiter, frühstückten um 9 Uhr in Dometzko beim Herrn von Donat, aßen in Löwen zu Mittag, reisten über Brieg, machten in Linden,
19 08 1803
über Nacht in Löwen. Bis abends spät gefahren. Prächtige Nacht. Mit dem Herrn Th ilsch voll
Freude über die nahe, schöne Zukunft die Sterne beguckt. Früh nach eingenommenen Kaff ee weggefahren.
17 10 1803
Bei Dämmerung erst erreichten wir Löwen und nach halb elf die Vorstädte Briegs, wo wir in
der Vorstadt im Weinberge
11 04 1804
Nachmittags kamen wir endlich an die berüchtigte Neiße vor Löwen, vor der uns schon so viele gewarnt hatten, und die wir denn auch schrecklich ausgetreten fanden. Wir ließen daher den Wagen mit dem Iskra durch das Wasser fahren, welches so groß war, dass es in den Wagen hineinschlug; wir beide aber ließen uns auf einem Kahne überfahren, welcher schon zu diesem
Behufe dastand. Auf diese Art hatten wir nun das am meisten gefürchtete Hindernis glücklich überstanden und kamen nun nach Jägerdorf, eine Meile vor Brieg, auf Nachtquartier.
23 03 1805
Verließen wir schon sehr zeitig und noch im Finstern Krappitz, aßen zu Mittag in Löwen und kamen,
25 04 1805
und auf die Nacht, nachdem wir in Brieg wie gewöhnlich den Pfeff erküchler frequentiert hatten, nach Löwen, wo wir verabredetermaßen einen Wagen mit 4 Schimmeln nebst Walek und Iskra vorfanden. Als wir nun hier das reichliche, vorher bestellte Abendessen verzehrt, und uns ausgeruht hatten, begaben wir uns den anderen Morgen, den unter kaltem Schneegestöber von neuem auf die Reise,
20 04 1805
Gegen 4 Uhr kamen wir in Krappitz an, wo wir den Wallek, Franz den Langen und Herrn Franke den Kurzen bereits voll ungeduldiger Erwartung unserer vorfanden. Hier wurde schnell umgespannt, und wir setzten unsere Reise, nachdem Herr Schöpp durch die Unvorsichtigkeit Walleks noch mit einem Hebebaume ein blutiges Souvenir ans Schienbein erhalten hatte, an
welchem er noch lange in Halle laborierte, nach Löwen fort, wo wir spät in der Nacht anlangten und übernachteten.
08 08 1806
fuhren wir in Brieg durch die Stadt. In Löwen, wo wir schon um halb 10 Uhr ankamen, machten wir Mittag, und in Dometzko tranken wir Kaffee.
13 03 1810
Nach gutem Frühstück fort. Heftiger Regen. Mordwege. Unmittelbar hinter Löwen schwebten wir wegen ausgetretener Neiße, 3/4 Stunden lang (besonders an den Brücken Löcher bis an den Korb) zwischen Wasser und Himmel. Der Tag wurde schön, die Wege besser. Nach 1 Uhr in Polnisch Neudorf,